Tata zobaczył, jak kuleję ulicą, z dzieckiem na jednej ręce...

Jej wyraz twarzy nie złagodniał, ale stał się cieplejszy.

—W takim razie nie powinni byli tego zaczynać.

Ostrożnie podniósł Mateo na chwilę, żebym mógł się wspiąć, nie skręcając kostki bardziej. Mateo spojrzał na niego… i zdradziecko się uśmiechnął.

Tata ulokował go na tylnym siedzeniu z koncentracją człowieka, który już dawno uznał, że najbliższa godzina jest ważniejsza od czyichkolwiek uczuć.

Następnie usiadł za kierownicą, mocno trzymając dłonie, jakby celowo miał wjechać prosto w burzę.

Wpatrywałem się w drogę przed sobą, a moje serce biło zbyt szybko.

Ponieważ wiedział dokładnie dokąd zmierzamy.

Wiedziałem, że Rosa powie, że jestem „niewdzięczny”.

Ale po raz pierwszy od dłuższego czasu… nie czułam się samotna.