— Te pieniądze trafią na nasze wspólne konto rodzinne — oznajmiła teśc

— Rodzina będzie tylko zadowolona.

W domu ogłosiła awans przy kolacji. Walentyna Iwanowna promieniała.

— No proszę! Brawo, Marinochka! To znaczy, że nasz rodzinny budżet znacząco wzrośnie!

— Tak — potwierdziła Marina. — Znacząco.

— Ile teraz będziesz zarabiać?

— Sto dwadzieścia tysięcy.

Teściowa o mało nie zakrztusiła się herbatą.

— Ile?!…

— Sto dwadzieścia. Ale to razem z premiami i delegacjami.

Oczy Walentyny Iwanowny zapłonęły chciwym ogniem. W myślach już liczyła, co będzie można za te pieniądze kupić. Remont w salonie, nowe meble, może nawet wyjazd do sanatorium.

— Wspaniale! Po prostu wspaniale! Sierioża, słyszałeś? Twoja żona spisała się na medal!

Siergiej skinął głową, patrząc na żonę z zaskoczeniem, a nawet lekkim niepokojem. Nie spodziewał się takiego awansu. W jego obrazie świata żona powinna po cichu pracować na skromnym stanowisku, a kariera i awanse to była męska sprawa.

— Gratuluję — wydusił z siebie.