— To nie jest farma

Poszła prosto do windy.
Strażniczka próbowała ją zatrzymać, ale staruszka podniosła rękę.
— Jeśli mnie dotkniesz, dziecko, pożałujesz.

W windzie jej stare palce nacisnęły przycisk najwyższego piętra.
Kiedy drzwi się otworzyły, Eduard stał przed panoramicznym oknem z kieliszkiem whisky.

— Co się dzieje, pani Vilaru?
— Prawda, panie Salazar. To wszystko.

Wyjęła z torby stary magnetofon i wcisnęła „play”.
Z głośnika dobiegł głos Eduarda, nagrany dzień wcześniej, kiedy ją obraził i przyznał, że „ten stary plik został usunięty z systemu”.

Eduard zamarł.
— Nie masz pojęcia, co robisz.
— Tak — powiedziała spokojnie Rosa. — Robię to dobrze.

W ciągu kilku godzin nagranie było już w telewizji.