— Jestem tutaj, kochanie… Jestem tutaj.
Karetka ruszyła z wyciem syren. Ion wszedł do środka obok niej, trzymając ją za rękę. W tym chaosie nagle przypomniał sobie o Ioanie.
Rozejrzał się dookoła.
— Gdzie jest mała dziewczynka?
Nikt nie wiedział. Strażacy skinęli głowami. Marii, recepcjonistki, nie było. Ioana rozpłynęła się w powietrzu.
Później, w szpitalu, Ana spokojnie zasnęła. Lekarze powiedzieli, że nie przeżyje.
Kiedy Ion zapytał o Ioanę Marin, pielęgniarka spojrzała na niego dziwnie.
— Proszę pana… to nazwisko widnieje w starych aktach. Mała dziewczynka… zmarła dziesięć lat temu. Wpadła do studni, tuż przy La Stejari.
Ion poczuł zimny dreszcz.