Pewnego popołudnia, kiedy byłam wyczerpana, przechodził obok starzec Ilie, starzec ze wsi, który całe życie żył z ziemi.
Zatrzymał się przy wyimaginowanym płocie i długo na mnie patrzył.
— Ziemia nie umarła, dziewczyno. Jest tylko głodna.
To wszystko, co powiedział i odszedł.
Jego słowa utkwiły mi w głowie.
Głodna.
W następnym tygodniu poszłam do ratusza. Zapytałam o programy dla małych szklarni. Pomoc dla plantatorów warzyw. Budowałam drogi. Wypełniałam papiery. Stałam w kolejkach.
Niektórzy patrzyli na mnie z politowaniem. Inni z obojętnością.
Ale dostałam zgodę na niewielkie dofinansowanie. Niewiele. Wystarczyło na szklarnię i prosty system nawadniania.
Kiedy dotarła pierwsza dostawa folii i rur, cała wieś się o tym dowiedziała.
— Teresa buduje własne solarium!
— Na tych kamieniach?