Laris poczuła, jak zimny pot spływa po plecach. Ból palca i serca mieszał się w jedno. Goście zaczęli pomagać, ale Dmitry nadal ją krytykował. W końcu Laris uciekła do łazienki, gdzie pozwoliła łzom popłynąć.
– Laris, wszystko w porządku? – usłyszała po chwili Gleb.
– Tak – odpowiedziała, choć ledwo mogła stanąć.
Zawieziono ją do szpitala, opatrzono nogę. Nie chciała wracać do domu, pojechała do siostry. Rano Gleb przyniósł kwiaty i lekarstwa. Laris była zaskoczona jego troską.
– Laris… powinnaś zostawić Dmitry’ego. On cię oszukuje z Maszą – wyznał.
– Komu bym wtedy służyła? – zmarszczyła brwi Laris.