Kilka lat później nagła śmierć ojca była dla niej ogromnym ciosem. Kiedy wstała na nogi, Fëdor przejął pełną kontrolę nad przedsiębiorstwem, twierdząc, że jej miejsce jest teraz tylko w domu. Na początku próbowała pomagać, doradzać, angażować się w działalność firmy. Wkrótce jednak zrozumiała, że jej mąż ją całkowicie ignoruje. Stopniowo wycofała się z prowadzenia biznesu.
Po kilku latach Fëdor zaproponował przepisanie firmy na jej nazwisko, twierdząc, że będzie to wygodniejsze. Z dumą odmówiła. Odmowa wywołała w nim ślepą wściekłość. Niedługo potem, przy kolejnym „nie”, rzucił jej ostrzeżenie: „Bądź ostrożna, zanim będzie za późno”. Wtedy nie zrozumiała sensu jego słów, teraz wszystko stało się jasne.
Valentina musiała podjąć decyzję: uciec, zniknąć, znaleźć miejsce, w którym nikt jej nie zna. Bo Fëdor nie pozwoliłby, by odeszła tak po prostu.
Szybko spakowała kilka rzeczy: torbę, pudełko z biżuterią, dokumenty i ukryte pieniądze. Spojrzała ostatni raz na dom i wyszeptała: „Wrócę”. Wyszła na ulicę. Potrzebowała miejsca pełnego ludzi, w którym byłaby niewidoczna. Fëdor będzie jej szukał, a jeśli ją znajdzie, nie cofnie się przed niczym.