Valentina odkrywa zdradę męża i staje do walki o swoje życie, firmę i wolność przed niebezpieczeństwem

Zadrżała, gdy usłyszała głos zza pleców:
— Płacę ci za sprzątanie, nie za zaglądanie do moich dokumentów!

Upuściła arkusz i odwróciła się:
— Przepraszam, nie chciałam czytać… tylko uporządkować wszystko. Naprawdę przepraszam.

Chwyciła wiadro i miotłę i wybiegła z biura.

Timur Olegowicz obserwował ją, zamyślony. Jakie dziwne zbiegi okoliczności… Pokręcił głową: lepiej tak, mniej wspomnień do stawienia czoła.

Dopiero co wrócił z policji, gdzie złożył zawiadomienie, a adwokat go eskortował. Jak mógł, doświadczony człowiek, znaleźć się w tej sytuacji?

Valentina ukryła się w magazynie. Jak mogła nie zrozumieć wcześniej, że Timur i właściciel firmy to ta sama osoba?

Poznali się przy sprawach biznesowych, gdy dopiero wchodziła do firmy ojca, a on przyjechał w sprawach zawodowych. Samochód Timura się zepsuł i ojciec poprosił, by ją podwiozł.

Timur zaoferował kawę, potem kolację. Po tym spotkaniu Valentina przestała odbierać jego telefony, przestraszona uczuciami, które wzbudzał.