Poczułam przypływ adrenaliny w żyłach, to samo znajome uczucie za każdym razem, gdy sprawy się komplikowały. W przeciwieństwie do nich, żyłam w świecie, w którym jeden zły SMS albo niewłaściwa osoba w niewłaściwym miejscu mogła wywrócić życie do góry nogami.
— Co się dzieje? — zapytałam, wstając, nie czekając na czyjąkolwiek aprobatę.
— Mamy problem. Duży problem. I musimy odejść, zanim stanie się to publiczne.
Mama wybuchnęła.
— Publiczne? Co może być aż tak poważnego? Co jeszcze zrobiłaś?