W Dzień Ojca moja mama powiedziała: „Dla nas jesteś martwy”. Wtedy przyszedł mój ochroniarz…

Tata usiadł, blady.

– Słyszałem plotki… ale nie sądziłem, że to aż tak poważne.

Wszystkie oczy zwróciły się na mnie.

Jakby wszystko było, znowu, moją winą.

– Co zrobiłeś? – syknęła mama.

Wzięłam głęboki oddech.

— Odkryłam coś. Coś, czego nie powinnam była odkryć. I ktoś chce się upewnić, że nie otworzę ust. Ale problem w tym, że sprawy są poważniejsze, niż myślałaś.

— Jak poważniejsze? — zapytała Mirela drżącym głosem.