W Walentynki przeprowadziłem resuscytację krążeniowo-oddechową u bezdo

Skinął głową. „Okradziono mnie. Zabrali wszystko. Goniłem za nimi, zostałem potrącony i obudziłem się w tej alejce”.

„Więc przez jedną noc byłeś śmieciem” – powiedziałem, nienawidząc tego słowa, gdy tylko wyszło z moich ust.

„Jedna noc wystarczyła, żeby większość ludzi uznała, że ​​się nie liczę” – powiedział cicho. „W szpitalu udowodniłem, kim jestem. Majątek przysłał ludzi”.

"Wygodny."