W Walentynki przeprowadziłem resuscytację krążeniowo-oddechową u bezdo

„Bardzo. Ale nie wiedziałeś. Właśnie pomogłeś.”

„Dlaczego więc tu jesteś?” zapytałem.

„Bo potrzebuję pomocy” – powiedział Murray. „Mam pieniądze. Brakuje mi zaufania. Otaczają mnie pracownicy, prawnicy i doradcy. Potrzebuję kogoś, na kim nie robi to wrażenia. Kogoś, kto powie mi, kiedy coś będzie nie tak”.

„A wybrałeś mnie, bo robiłem resuscytację krążeniowo-oddechową”.

Wybrałem cię, bo byłeś jedyną osobą w tej alejce, która zachowywała się jak człowiek.

Zaoferował mi tymczasową pracę: miałem mieszkać na osiedlu dorywczo, uczestniczyć w spotkaniach, robić notatki, zadawać pytania i odezwać się, jeśli coś mi się nie spodoba.

„Ile?” zapytałem.