W Walentynki przeprowadziłem resuscytację krążeniowo-oddechową u bezdo

Załatwiłem odbiór moich rzeczy. Nie musisz tam być.

Następnie: Możesz zostać do czasu wygaśnięcia umowy najmu.

Odpisałem: Będę. Przynieś listę.

Nie utrudniaj tego.

Utrudniłeś sprawę, Jace. Przynieś pudełka.

Kiedy przyszedł z przyjacielem, miałem wydrukowany spis.

Jace wpatrywał się w niego. „Żartujesz sobie?”

„Nie. Zacznij od telewizora.”

Jego przyjaciel próbował zażartować: „Cholera, Briar, intensywne”.

„Mam rację” – powiedziałem.

Jace'owi nie podobało się, że nie płakałam.

Jeszcze mniej mu się spodobało, gdy powiedziałem wystarczająco głośno, żeby przemówić na korytarzu: „Nie weźmiesz laptopa. Kupiłem go, zanim się wprowadziłeś”.

Sąsiad wyjrzał. Jace się zarumienił. Dobrze.