Mój mózg wciąż wykonywał obliczenia. Zostały dwa miesiące. Bez pracy. Jace zapłacił większość czynszu. Miałam oszczędności, ale nie te na „niespodziewane rozstanie”.
W połowie bloku usłyszałem wilgotny, okropny świst dochodzący z alejki między barem a butikiem.