W Walentynki przeprowadziłem resuscytację krążeniowo-oddechową u bezdo

"ZADZWOŃ POD 911!" krzyknąłem.

Wpatrywali się.

„ZADZWOŃ POD NUMER 911” – krzyknąłem ponownie.

Nastolatek wyjął telefon. „Dobra, dobra!”

Uklęknąłem i mój trening się rozpoczął. Scena jest wystarczająco bezpieczna. Sprawdź reakcję.

„Proszę pana” – powiedziałem. „Słyszy mnie pan?”

Nic.

Oddech był ledwo słyszalny. Puls słaby i nieprawidłowy. Usta siniały.

„Potrzebuję kogoś, kto da sygnał karetce!” krzyknąłem.

Nikt się nie ruszył.