W wieku 19 lat została oddana jako dziewica samotnemu księciu w zamian za konia…

„Ja też nie” – odpowiedział.

Potem odszedł, zostawiając ją samą z myślami. Tej nocy Isabela płakała bezgłośnie. Łzy przesiąkały jej rękawy sukni, ale jej dusza się oczyszczała. Zaczęła rozumieć, że nie jest tylko ofiarą losu, ale ocalałą.

Następne poranki spędzała pracując w ogrodzie, wśród uschniętych róż i chwastów. Z czasem jej ubłocone palce stały się dowodem nowej woli: życia.

Książę czasami patrzył na nią przez okno. Nie była już tą samą przestraszoną dziewczyną, co kiedyś. W jej oczach pojawił się delikatny, lecz zdecydowany błysk. Pewnego dnia zszedł do niej i powiedział po prostu:

— Przyniosłaś mi spokój do tego domu.

Izabela spojrzała w górę i po raz pierwszy zobaczyła go inaczej. Nie jako mężczyznę, który ją kupił, ale jako złamanego mężczyznę, równie zagubionego jak ona.