Kiedy dotarli do skraju lasu, cała trójka zatrzymała się. Ana odwróciła się do nich. Rozpoznała najstarszego – miał małą bliznę na uchu, pozostałą po tym, jak w dzieciństwie przewrócił się o wiadro i bał się własnego cienia.
— Uratowałaś mnie… — wyszeptała.
Wielki wilk uniósł pysk w jej stronę, bez strachu.
Potem zniknęli między drzewami, tak cicho, jak się pojawili.
Kiedy Ana dotarła do wioski, ludzie byli oszołomieni, słysząc tę historię. A kiedy zobaczyli wilcze ślady wokół dołu, ułożone niczym ochronny krąg, wszyscy zamilkli.
Niektórzy się przestraszyli. Inni nie wierzyli w to ani trochę.
Ale starzy ludzie, ludzie, którzy wiedzieli, co znaczy dusza zwierzęcia wychowanego z miłością, powiedzieli tylko tyle:
— Co dajesz, to dostajesz, Ano. A dałaś życie.