Uśmiechnęła się lekko.
„Myślę, że wystarczająco dużo rozmawialiśmy na osobności, Andriej” – powiedziała cicho. „Dziś wieczorem wolę rozmawiać otwarcie”.
Kilka osób przerwało rozmowę. Wyczuli ten moment.
„Latami wmawiałeś mi, że twoja praca jest ważniejsza od mojej” – kontynuowała. „Że moje miejsce jest w domu. W cieniu. Ale podczas gdy ty goniłeś za stanowiskami i uznaniem… Ja pozostałem wierny sobie. Swoim wartościom. Ludziom, dla których to, co robię, ma znaczenie”.
Andriej otworzył usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
Nie miał już nic do powiedzenia.