Rozłączyłam się i wstałam.
— Widzi pan — ciągnęłam — nie jestem bezradną staruszką. Upewniłam się, że nigdy nie będę od nikogo zależna.
Wyszłam z biura, a dyrektor w milczeniu poszedł za mną.
Po dwóch godzinach Dinu odebrał telefon.
— Czego pan chce? — odpowiedział zirytowany.
— Wróć — powiedziałam mu spokojnie. — Już.
— Mamo, nie mogę…
— Możesz. Jeśli chcesz mieć inną pracę i reputację.
Przyjechali w pośpiechu. Cristina zbladła.