Wszystko zaczęło się wiosną 1991 roku w małym miasteczku Bănești w okręgu Bihor

A potem kolejny.

Uklęknął i dotknął zimnej kraty. Była zamknięta starą, zardzewiałą kłódką, najwyraźniej założoną na szybko.

W tym momencie przez głowę przemknęła mu myśl.

„A co, jeśli nie ma tu tylko zeszytów?”

Poczuł gulę w gardle. Wiedział, że musi się dowiedzieć. Nie dla siebie. Dla tych dziewcząt. Dla ich rodziców. Dla całego miasta, które od lat żyło z bólem w duszy.

Wyjął szczypce. Otworzył kłódkę.

Zacisnął zęby.

Z krótkim trzaskiem metal ustąpił.

Właz powoli się uniósł, przeraźliwie skrzypiąc.

Fala zimnego powietrza uniosła się ku powierzchni.