– Co chcesz, zrobię ci nową kawę? Chodź, to nie koniec świata.
– Nie, odpowiedziała. Chcę, żebyś się czegoś nauczył.
Mrugnął zaskoczony.
Ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Ioana uniosła rękę i szybkim ruchem chwyciła jego kubek z kawą. Nie dotknęła go. Tylko kubki się dotknęły. A on był na tyle przestraszony, że cofnął się o krok.
Wszyscy zamarli.
Ioana zachowała całkowity spokój.
– To, że milczę, nie znaczy, że jestem słaba. To, że nie szukam cię w skandalu, nie znaczy, że nie wiem, jak go powstrzymać.
Munteanu próbował się roześmiać, ale jego głos się zmienił, stracił tę fałszywą pewność siebie, z którą wszedł do pokoju.
– Co masz na myśli, Krawcu?