Z lasu wyłoniły się trzy osoby.

Wilki stojące w lesie nie poruszyły się. Obserwowały każdy jego ruch.

Kobieta wiedziała, że ​​nie zaniesie go do domu. Jej chata znajdowała się prawie milę dalej, na ośnieżonym zboczu. Ale zostawienie go tutaj byłoby jak skazanie go na powolną śmierć. Wtedy podjęła decyzję, która mogła wydawać się szalona.

„Chodź” – powiedział cicho do rannego zwierzęcia, jakby rozumiało każde jego słowo. „Spróbuj”.

Wstała, cofnęła się o krok i wskazała gestem wąską ścieżkę. Wilk z trudem podniósł się na przednich łapach. Najpierw upadł, potem spróbował ponownie. Kobieta instynktownie wyciągnęła rękę, jakby chciała go złapać, gdyby upadł.