Jej szczęka się zacięła. „Ludzie, których ratowałam, zasługiwali na mnie. Ci, których uratuję teraz, zasługują na mnie. Tylko tym służę.”
Mężczyzna pokręcił głową, zirytowany. „Robisz błąd.”
„A ty odchodzisz” — odparła.
Trwała w miejscu, aż odwrócił się i poszedł w stronę czekającego czarnego sedana przy drodze serwisowej. Odszedł bez słowa.
Dopiero gdy samochód zniknął w nocy, Elara wróciła do środka.