Wyszła na zimne powietrze. Trawnik, wciąż oznaczony śladami lądowania Apache’a, rozciągał się w ciemność.
„Zaprosili ‘Klasową Przegrywkę’ na 10-lecie matury, żeby ją wyśmiać —
Mężczyzna był już w połowie ogrodu, kierując się w stronę drogi serwisowej.
Puls Elary ustabilizował się — znajomy spokój bojowy. Dziewczyna, którą kiedyś szydzono, zostałaby w środku.
Ale komandor podporucznik Elara Whitmore nie była tamtą dziewczyną. Postępowała w cień.
Ale dlaczego ktoś powiązany z podejrzaną firmą doradczą ds. obronności pojawił się na jej zjeździe… i co próbował ukryć?
CZĘŚĆ 3
Elara poruszała się po terenie posiadłości z wyćwiczoną precyzją.
Nocne powietrze niosło subtelny zapach paliwa z Apache’a, wymieszany z ziemistym aromatem ogrodu Cascadia.
Przed nią mężczyzna — w średnim wieku, wyprostowana postura, garnitur zbyt oficjalny jak na zjazd — szedł żwawo, co chwila spoglądając przez ramię.
Nie spodziewał się, że będzie śledzony. Błąd. Gdy skróciła dystans, zawołała: „Tak szybko wychodzisz?”
Zatrzymał się, sztywniejąc niczym żołnierz przygotowujący się na uderzenie. Powoli się odwrócił.
„Komandor podporucznik Whitmore” — powiedział, jakby już znał jej stopień. „Nie przyszedłem tu, by sprawiać kłopoty.”
„To dlaczego tu jesteś?” — zapytała.
Uśmiechnął się grzecznie, lecz uśmiech nie sięgał oczu. „Networking.”
„Nikt nie przychodzi na zjazd liceum, żeby rekrutować personel wojskowy” — ripostowała Elara.
„Zwłaszcza z organizacji, którą obserwuje Departament Obrony.”
Jego wyraz twarzy się zmienił — błysk rozpoznania, że nie jest naiwną dziewczyną, której się spodziewał.
„Elara” — powiedział, porzucając formalności, „jesteś bohaterką. A bohaterowie przyciągają uwagę.”
„To nie jest odpowiedź.”