Zapukała do drzwi obcego człowieka z piersią pełną mleka

Nie przyszła po kartkę papieru.

Przyszła, bo nie mogła zmarnować życia.

Spojrzała na małe łóżeczko, w którym Ilinca spała z zaciśniętymi pięściami.

Matei nie wróciła.

To była prawda.

Ale jej ukochany nie umarł na cmentarzu.

Usiadła przy stole.

— Nie wiem, co będzie jutro — powiedziała cicho. — Ale wiem, że dziś to dziecko żyje.

Radu odłożył długopis.

— Więc dzisiaj wystarczy.

Wiosna nadeszła nad wioskę z zapachem mokrej ziemi i przebiśniegów. Ilinca zaczęła się śmiać. Głośnym, radosnym śmiechem, który wypełnił podwórko.