Zboczony miliarder wepchnął czarną gospodynię do swojego basenu pełnego piranii

To wystarczyło.

Pirania, wyczuwając wibracje, zbliżyła się do buta, myląc go z padliną. Jakub był zaskoczony i cofnął się o krok, poślizgnąwszy się na mokrym marmurze.

Cały tłum wstrzymał oddech.

Celia wiedziała, że ​​to ten moment.

Kopnęła go jednym kopniakiem, najdelikatniejszym, na jaki było ją stać, nie zdradzając paniki, i jej ciało popłynęło w kierunku drabiny. Jej palce dotknęły zimnego metalu.

Jakub uniósł się gniewnie, zawstydzony, że poślizgnął się przed wszystkimi. Zaczął krzyczeć, wydawać rozkazy, żądać, by basen został „potrząśnięty”, żeby pirania mogła „wykonać swoje”.

Wtedy z tłumu dobiegł pierwszy krzyk.

„Patrzcie na nią! PATRZCIE NA nią!”

Kobieta zauważyła ruch Celii.