„A teraz czego chcesz?” zapytał Bogdan, cofając się o dwa kroki.
„Chcemy” – powiedział Ionuț – „żebyś przeprosił. Naprawdę. Nie tylko po to, żeby uniknąć kary”.
Bogdan rozejrzał się. Nie miał dokąd uciec. Nie miałby odwagi. I po raz pierwszy zdawał sobie sprawę, jak bardzo się skurczył w porównaniu z tymi ludźmi.
Odwrócił się do Eleny. W jego oczach malował się niepokój, ale głos był łagodniejszy.
„Przeproś… serio. Nie powinienem był tego robić. Byłem głupcem”.
Elena patrzyła na niego przez kilka sekund, które wydawały się wiecznością. Potem skinęła głową.
„Dobrze”.
Ionuț odetchnął z ulgą.
„Widzisz? To nie było takie trudne”.
Inny rowerzysta uniósł rękę:
„To nie znaczy, że tak łatwo ci się wywinie. Zobaczmy, jak coś naprawisz”.
„Co masz na myśli?” zapytał Bogdan.