Laura nie przerwała. Kontynuowała manewry, stabilizując go, naprawiając tyle, ile mogła. Minuty mijały, ale serce powoli zaczęło bić samo.
Słabo.
Ale dość.
Kiedy skończyła zakładać ostatni szew, była zlana potem.
„Przenieść na intensywną terapię” – powiedziała spokojnie.
Dopiero gdy wyszła z sali operacyjnej, poczuła, że kolana się pod nią uginają.
W korytarzu, na krześle, które było dla niego za duże, siedział Matei.
Z plecakiem w ramionach.
Kiedy ją zobaczył, podbiegł do niej.
„Mamo!”
Uścisnęła go mocno.
„Co ty tu robisz? Kto cię przyprowadził?”
Matei wskazała na policjanta przy ścianie.
„Byłam z nim… Panem Andriejem. Odebrał mnie ze szkoły. Powiedział, że jest moim ojcem i chce porozmawiać. A potem samochód w nas uderzył”.
Świat znów zawirował.
„Zrobił ci krzywdę?”