Poczułem ucisk w żołądku.
— Ernest… Boże… i to nas teraz śledzi?
— Nie tylko nas — powiedział. Oni… Złapali Iuliana rok temu. W barze, do którego chodził po pracy. Grozili mu. Powiedzieli, że jeśli się mnie nie pozbędzie, dług spadnie na niego. Że zabiorą mu dom, samochód, wszystko. Nawet pieniądze, które odłożył dla dziecka. Zażądali ponad 300 000 lei… pieniędzy, których nie mieliśmy.
Czułam, że nogi mi się połamią. Iulian… nasz syn… został osaczony. Grożono mu. Doprowadzono go do szaleństwa.
Ale żeby do tego doszło? Żeby nas zepchnąć w pustkę?
— Nie mogę uwierzyć, że mógł to zrobić — wyszeptałam.
Ernest westchnęła ciężko.