Zrzucili mnie i mojego męża z klifu

— Nie usprawiedliwiam go. Ale rozumiem go. Ci ludzie… nie żartują. Wiem, co potrafią zrobić. Zrobili to innym. Iulian się bał. I Clara też. Kiedy boisz się o swoje dziecko, czasami podejmujesz złą decyzję.

Dotarliśmy do powalonego pnia drzewa. Zatrzymaliśmy się, żeby złapać nasze Oddech. W oddali coś usłyszałem. Kroki? Uderzenie kamienia? Ernest nagle na mnie spojrzał.

— Pospiesz się.

Zaczęliśmy schodzić stromym zboczem, trzymając się gałęzi. Serce waliło mi w piersi jak młotem. Myśli zderzały się ze sobą. Zdrada. Strach. Wina. Wszystko się mieszało.

W pewnym momencie usłyszałem głosy. Ich głosy.

— Jestem na dole! — krzyknął Iulian.

Przywarłem do Ernesta, a on pociągnął mnie za gęsty krzak. Czułem zapach jego potu i krwi. Przez chwilę myślałem, że to już koniec.

Ale wtedy Ernest zrobił coś nieoczekiwanego. Wyjął z kieszeni zmiętą kopertę, mokrą od upadku.